Gleiwitzer - Beuthener - Tarnowitzer Heimatblatt
Tłumaczenie
Więcej informacji
Tłumaczenie na język polski zostało wykonane automatycznie za pomocą sztucznej inteligencji. W związku z tym, mogą występować błędy w tłumaczeniu. Tłumaczenie dotyczy tylko i wyłącznie części tekstu, która zawiera słowa kluczowe.
Przyczynek do historii seminarium nauczycielskiego w Pilchowicach (na podstawie zapisków radcy rządowego i szkolnego w stanie spoczynku Andreasa Dudka oraz własnych przeżyć). R. Schlegel
Jako uczeń seminarium nauczycielskiego w Pilchowicach w latach 1916–1921 (lub 1922) chciałbym z tej perspektywy poświęcić kilka pamiątkowych zdań mojej „Alma Mater”.
Poza absolwentami seminarium Pilchowice, od 1937 roku przemianowane na Bilchengrund, były mało znane w szerszej okolicy. Miasteczko, oddalone o około 15 km od Gliwic, liczyło około 1500 mieszkańców, głównie małych rolników, należało do powiatu rybnickiego, a po podziale Górnego Śląska do powiatu gliwickiego. Większość ziemi średniej jakości należała do królewskiej domeny. Warunki gospodarcze były niekorzystne. Z Rybnika i Gliwic prowadziły tu tylko drogi gruntowe, a kolej dotarła dopiero na przełomie wieków, kiedy w 1899 Śląska Kolejka otworzyła wąskotorową linię z Gliwic do Rud, przedłużoną później do Raciborza.
W miejscowości znajdował się późnobarokowy kościół katolicki zbudowany około 1780 roku w centrum wsi, ufundowany przez rodzinę hrabiego Wengersky’ego. Był też szpital męski prowadzony przez Braci Miłosierdzia, z którym związana była apteka. Za moich czasów ordynatorem szpitala i jedynym lekarzem w okolicy był dr med. Bartsch, który kontynuował dzieło swojego poprzednika dr Moritza. Dyrektor seminarium Krömer zorganizował w Pilchowicach także Marienstift — szpital dla kobiet z domem wypoczynkowym dla dzieci.
Najważniejszym punktem życia była jednak założona 6 listopada 1867 roku katolicka szkoła nauczycielska. Budynek, pochodzący z 1778 roku, został nabyty przez hrabiego Wengersky’ego i przekształcony w szkołę. Od 1865 mieścił się tu zakład karny, a od 1867 katolickie seminarium nauczycielskie. 28 marca 1868 odbył się tu pierwszy egzamin nauczycielski. Budynek był przestronny, mieścił 140 uczniów z internatem.
Do trzech klas seminarium dołączono jeszcze najwyższą klasę przygotowawczą. Niższe klasy mieszkały poza internatem i przychodziły tylko na główne posiłki. Na parterze znajdowały się pokoje dzienne i do nauki, na pierwszym piętrze sale lekcyjne, mieszkanie dyrektora i kaplica. Na drugim piętrze były duże, przewiewne sypialnie z 140 łóżkami. Uczniowie mieli do dyspozycji umywalki w korytarzu, a pościel była własnością seminarium.
Dyscyplina była surowa, a plan dnia ściśle ustalony: pobudka o 6, poranna modlitwa i śniadanie, lekcje od 8 do 12, obiad, krótka przerwa, od 14 do 16 kolejne lekcje, potem studium, kolacja, cicha nauka, wieczorna modlitwa i sen. Pokoje mieszkalno-studialne były skromne, dla 16 uczniów, z prostym umeblowaniem. W czasie wojny paczki z domu były bardzo ważne, bo jedzenie w kuchni seminarium było często niewystarczające, zwłaszcza w „zimę brukwiową” 1917/18.
Jedzenie było proste i skromne, a uczniowie za kieszonkowe kupowali dodatkowe wędliny. Wszystko było podporządkowane dyscyplinie, a osobista wolność była bardzo ograniczona. Palenie i wizyty w gospodach były zabronione, czas wolny bardzo ograniczony. Zdarzało się jednak, że uczniowie wymykali się nocą przez okno lub mur.
Mieliśmy mały park, gdzie mogliśmy się uczyć lub spacerować do kolacji. Uczyli nas znakomici pedagodzy: dyrektor Krömer, prorektor Volkmer („Stoppa”), Karl Böhm, Viktor Fieber, Hudy, Süßmann, Franke, Schmidt, Kleiner, Albrecht, Müller i nauczyciel muzyki Franz Werner.
Już na przełomie wieków uczniowie nosili kolorowe czapki szkolne na wzór gimnazjalistów i studentów. W naszym nauczaniu dbano o to, byśmy nie tylko słuchali, ale aktywnie przetwarzali wiedzę i zdobywali praktyczne doświadczenie. Po dwóch latach teorii przechodziliśmy do praktyk w szkole ćwiczeń, gdzie przez rok prowadziliśmy pierwsze lekcje pod okiem nauczycieli.
Co roku organizowano dwudniowe wycieczki górskie w Sudety i Góry Złote, z dyrektorem Krömerem jako przewodnikiem. Gdy ja wstąpiłem do seminarium w 1916 roku, tych wycieczek już nie organizowano. Zamiast tego chodziliśmy do teatru w Gliwicach na przedstawienia „Minna von Barnhelm”. Po raz pierwszy w wieku 17 lat byłem wtedy w prawdziwym teatrze — dla mnie i wielu innych to było wyjątkowe przeżycie!
Innym pięknym przeżyciem był coroczny wyjazd z okazji Sedan-Tagu: po wcześniejszym obiedzie szliśmy pieszo przez Stanitz do Rud, gdzie czekała orkiestra, zabawa i tańce w lesie. Po zmroku wracaliśmy śpiewając. Po 1919 roku te uroczystości ustały, a cesarskie czasy dobiegły końca.
Inną atrakcją były koncerty seminaryjne — uczniowie długo ćwiczyli, a raz w roku występowaliśmy w sali gimnastycznej lub w gospodzie. Ostatni koncert odbył się w 1919 roku pod kierunkiem nauczyciela muzyki Wernera.
Po I wojnie światowej i zawirowaniach politycznych seminarium zostało zamknięte w 1921 roku, a uczniów przeniesiono do innych instytucji: do Raciborza, Liebenthal i Strzegomia. Ważny ośrodek kultury i kształcenia nauczycieli zakończył działalność. W Pilchowicach wykształcono 1361 nauczycieli. Często narzekaliśmy na prymitywne warunki i brak przestrzeni, ale później doceniliśmy tę szkołę życia i naszych wychowawców.
Po podziale Górnego Śląska w 1921 roku nowa granica państwowa przebiegła blisko Pilchowic, ale miejscowość pozostała po stronie niemieckiej i należała do powiatu gliwickiego. Budynek seminarium przejęło biskupstwo we Wrocławiu i przekazało siostrom boromeuszkom, które urządziły tam sierociniec i dom wypoczynkowy. Później utworzono też przedszkole.
Około 500-hektarowa domena państwowa została w 1931 roku podzielona i utworzono duże gospodarstwa. Dwór przekształcono w obóz pracy, gdzie mężczyźni i kobiety budowali drogi i pracowali na polach.
Przyłączenie miejscowości Wielepole i Sandhöh zwiększyło liczbę mieszkańców do 2500 w 1940 roku. Zbudowano nową szkołę podstawową. Rektor Kaluza zmarł w 1934, a jego następca Kleinert w 1949 jako uchodźca w Görlitz. Lekarską i duszpasterską opiekę kontynuowali ks. Kolarczyk i dr Bartsch.
Podczas walk w końcówce wojny miejscowość bardzo ucierpiała. Budynek seminarium, zamieniony na dom dziecka, spłonął. Budynek Marienstift również został spalony, siostry zakonne rozstrzelano lub wypędzono. Klasztor Braci Miłosierdzia przetrwał i stał się szpitalem płucnym. Pola klasztorne rozparcelowano.
Cały rząd budynków handlowych i poczta zostały spalone. Dawna gospoda Olex po remoncie służyła młodzieży i mieszkańcom. Kościół przetrwał, a jego dzwony z 1658 i 1763 roku wróciły z Hamburga po wojnie i znowu wzywały wiernych.
Nauczyciel ludowy na Górnym Śląsku był człowiekiem o wyjątkowym charakterze. Miał więcej obowiązków i trudniejsze zadania niż jego koledzy „w Rzeszy”. Był pedagogicznym pionierem, centrum życia duchowego, wzorem pracowitości i lojalności. Skromny i oddany rodzinie, wychowywał pokolenia w prostocie i miłości. W Pilchowicach ukształtowano takie osobowości nauczycielskie, a fundamenty dla tego położono przez ponad 50 lat działania seminarium, tak jak w innych instytucjach nauczycielskich na Górnym Śląsku.
Współautorami tego wspomnienia byli: Josef Malkusch, Alfred Wiosna, Richard Wylezol, Rudolf Schlegel.
Tekst źródłowy
Więcej informacji
Tekst źródłowy nie należy do najłatwiejszych do czytania ze względu na fakt, iż jest to tekst zeskanowany z oryginalnego dokumentu. Nie jest to tekst "przepisany", lecz "przeczytany" przez system OCR. Co za tym idzie, mogą występować błędy w tekście i "dziwne" znaki.
Ein Beitrag zur Geschichte des Lehrer-Seminars Pilchowitz
(nach Aufzeichnungen von Oberregierungs- und -Schulrat i. R. Andreas Dudek
und eigenem Erleben)
R. Schlegel
einrichtung geeignet. Den drei Klassen des
Seminars war in Pilchowitz noch die oberste
Präparandenklasse als Vorkursus angeglie-
dert und auch im Internat untergebracht, die
Schüler der zwei unteren Klassen der Präpa-
randie wohnten außerhalb in Privatquartie-
ren und kamen nur zu den Hauptmahlzeiten
ins Seminar.
Unten im Seminargebäude lagen die Aufent-
halts- und zugleich Studienräume und im 1.
Stock die Unterrichtsräume, die Direktor-
wohnung und eine Kapelle, in der sich die
Schüler zum täglichen Morgen- und Abend-
gebet einfanden. Im zweiten Stock befanden
sich die großen luftigen Schlafsäle, in denen
140 Betten nebeneinander ausreichend Platz
hatten. Bettstellen, Matratzen und Decken
waren Inventar des Seminars, für Bettwä-
sche hatte der Schüler selbst zu sorgen. In
dem langen Korridor stand jedem Schüler
ein Waschbecken zur Verfügung. Im linken
Seitenflügel waren unten die Räume für die
Seminarübungsschule und der große Speise-
saal, oben Wohnräume für die Seminarlehrer
und den Ökonom. An die Rückseite des
Gebäudes schloß sich ein großer Hof an, von
einer Mauer umgeben, und innerhalb des
Hofes stand die Turnhalle. Vor dem Seminar-
gebäude war eine Gartenfläche, in deren
Mitte sich ein großer Findling befand. An der
Seite des Seminargebäudes stand ein Lehrer-
wohnhaus.
Die Hausordnung war straff und der Tages-
ablauf streng geregelt. 6 Uhr Aufstehen mit
anschließendem Morgengebet und Früh-
stück. 8 bis 12 Uhr Unterricht, dann Mittag-
essen und freier Ausgang bis 14 Uhr, bis 16
Uhr weiterer Unterricht, dann Studium bis
zum Abendessen mit beliebigem Aufenthalt
im Wohnraum oder Hof, von 19 bis 21 Uhr
stilles Studium im Wohnraum, oft kontrol-
liert durch den aufsichtsführenden Seminar-
lehrer, abschließend Abendgebet und hinauf
in den Schlafsaal.
Die Wohn- und zugleich Studienräume wa-
ren durchschnittlich für je 16 Schüler berech-
net und äußerst primitiv eingerichtet. Rings-
herum standen an den Wänden die Doppel-
schränke mit dem gesamten Hab und Gut an
Kleidung, Wäsche, Schuhwerk und Büchern,
seine untere Schublade barg in der Regel
zusätzlich Lebensmittel von daheim. Beson-
Als Schüler des Lehrer-Seminars Pilchowitz
von 1916 - 1921 bzw. 1922 möchte ich aus
dieser Sicht meiner „Alma mater” einige
Gedenkzeilen widmen.
Außer den Absolventen des Seminars war
Pilchowitz, seit 1937 umbenannt in Bilchen-
grund, in der weiteren Umgebung wenig
bekannt. Der Marktflecken, etwa 15 km von
Gleiwitz entfernt, von rund 1500 Einwohnern
mit durchweg kleinen Ackerbürgern, ge-
hörte zum Kreise Rybnik, nach der Teilung
Oberschlesiens zum Kreise Gleiwitz. Der
größte Teil des Bodens mittlerer Güte ge-
hörte zu einer königlichen Domäne. Die Ver-
kehrsverhältnisse waren ungünstig. Nach
den Kreisstädten Rybnik und Gleiwitz führ-
ten Landstraßen, nach Kieferstädtel und
Rauden nur einfache Landwege. Eine Bahn-
verbindung erhielt Pilchowitz erst mit der
Jahrhundertwende, als die Schlesische
Kleinbahn A, G. 1899 eine Schmalspurbahn
von Gleiwitz nach Rauden eröffnete und sie
dann bis Ratibor weiterführte (1902).
Der Ort besaß eine im Spätbarock um 1780
erbaute katholische Kirche inmitten des Or-
tes, die von der Familie des Grafen Wen-
gersky gestiftet wurde. Ein Männerkranken-
haus der Barmherzigen Brüder, mit dem eine
privilegierte Apotheke verbunden war, be-
herrschte neben der Pfarrkirche das Orts-
bild. Zu meiner Zeit war Dr. med. Bartsch der
Chefarzt des Krankenhauses und der einzige
Arzt für Pichowitz und Umgebung. Auf Be-
treiben seines Vorgängers, des Sanitätsrats
Dr. med. Moritz, im Verein mit dem langjäh-
rigen Ortspfarrer Erzpriester Kubis und dem
Seminardirektor Krömer wurde in Pilcho-
witz das Marienstift, ein Krankenhaus für
Frauen mit einem Kindererholungsheim, er-
richtet.
Im Mittelpunkt des Gesamtlebens stand je-
aoch das im Jahre 1867 begründete katholi-
sche Lehrerseminar (6. 11. 1867). Das Ge-
bäude war um 1778 von der Familie des
Grafen Wengersky, der 1726 Besitzungen in
Pilchowitz durch Kauf erworben hatte, als
Schloß erbaut worden. Um 1865 war es Straf-
anstalt, 1867 wurde hier das katholische Leh-
rerseminar eingerichtet. Am 28. März 1870
wurden die ersten Lehrerprüfungen abgehal-
ten. Das Gebäude war geräumig und zur
Unterbringung für 140 Schüler mit Internats-
IR